techno

Cykl Elektroniestatyczny 23.01.15

Bieżący tydzień w moim wydaniu, to spore nie chce mi się, łamane przez chroniczny brak czasu. Jest środa, popołudniowa chwila oddechu, włączam soundcloud i niech się dzieje. Patronem tego odcinka są przypadek w parze z selekcją dynamiczną.

(more…)


zapisz

Kalejdoskop 22.01.2015

Hi!

Tym razem, jak to w Kalejdoskopie, trochę wszystkiego w łatwych do przyjęcia ilościach i odpowiednich proporcjach.

Miłej lektury!

Marcin Skrętkowski (more…)


ja man

Hard & Soft 19.01.15

Hej i ho, pamiętacie jak obiecałem, że w tej rubryce będą mocne i potężne kawałki do machania pięścią? No cóż, czasem jest taki moment w życiu żółwia, że musi komuś dać w mordę, a pisząc “dać w mordę” mam na myśli oczywiście pokazać na parkiecie, że jego biodra są w stanie przenosić geny na następne pokolenia.

Chodzi o taniec. A mało co nadaje się lepiej do tego od muzyki zbiorczo nazywanej “disco”. dlatego dzisiaj mamy ją w wielkiej obfitości, a kilka z dzisiejszych propozycji zagości na stałe w mojej rotacji. Zaczynamy?

(more…)


road-sign-64060_640

Cykl Elektroniestatyczny 16.01.15

Tym razem padło na różnorodność w pochodzeniu. Postanowiłem wybrać osiem utworów, z takim założeniem, ażeby każdy grał z innego miejsca na planecie. Na wycieczkę zapraszam ze stałym łączem i poprawnie brzmiącym odsłuchem, przysłowiowy miś w teczce może niech lepiej poczeka, nie chciałbym zepsuć misia. Po drodze przewidziałem szereg pamiątek, wliczonych w cenę, jaką jest czas poświęcony na lekturę. Zapraszam.

(more…)


unnamed1

Kalejdoskop: 15.01.2015

Siema!

Nie wiem czy po tych kilku tygodniach razem jest jeszcze potrzeba pisania kwiecistych wstępów, gdyż zabawa jest prosta: ja zaglądam przez oczko klubowego kalejdoskopu, a Wy patrzycie na muzykę klubową przez pryzmat tego, co tam ujrzałem. Ten odcinek sponsorowany jest przez randkę z polopiryną, powroty do 2014 roku, ale już coraz odważniejsze i śmiałe stąpanie po gruncie pt. 2015. Miłej lektury!

Marcin Skrętkowski

Guiddo w/ Georges Perin – Gin’n’Tears

Ten wydany w połowie listopada minionego roku utwór nie daje mi o sobie zapomnieć co najmniej z kilku powodów. Po pierwsze, stoi za nim Guiddo aka Tomasz Świtała, jedna z najciekawszych postaci polskiej muzyki tanecznej, dla której świat nie zna granic i która Warszawę zamieniła na Berlin (sprawdźcie duet Manhooker), a Berlin na chińskie Schenzen, we wszystkich tych miejscach spełniając się jako didżej i producent. Po drugie singiel wydał sam Tim Sweeney w swoim labelu Beats in Space. Po trzecie i najważniejsze, ten utwór jest świetną dawką slo mo disco i tutaj brawa należą się nie tylko Tomkowi za bardzo marzycielski retro podkład, ale także Georgesowi Perinowi za pięknie zaśpiewany i mądry tekst. Czekam tylko, aż ”Gin’n’Tears” trafi na ścieżkę dźwiękową do inteligentnego filmu o kruchych i wrażliwych ludziach i chętnie się na taki film wybiorę.

Touch Sensitive – Teen Idols

Future Classic jak każdy szanujący się label z klasą i odpowiednim marketingiem wieńczy rok kompilacją złożoną ze swoich najlepszych numerów. Tym razem stworzenie takiego składaka zostało powierzone panu z Sydney o pseudonimie Touch Sensitive, znanemu z kilku uznanych disco-housowych wydawnictw, a także supportowania tras Cut Copy czy Disclosure. Touch Sensitive stworzył świetne zestawienie, ale na intro dorzucił coś od siebie i tak powstał wałek ”Teen Idols”, jedna z najradośniejszych tanecznych piosenek, jakie ostatnio dane mi było słyszeć. Lubię takie subtelne żaśpiewy a la The Beach Boys, a poza tym słynąca z mocnych cięć francuska szkoła produkcji. Ten utwór przypomina mi pewne popołudnie w Gdańsku, gdy pierwszy raz wszedłem do manufaktury słodyczy, a świat zrobił się bardzo bardzo kolorowy.

 Freak Slaughter – Soulshard

Pewnie znacie to uczucie, gdy podczas wyprawy na grzyby wreszcie trafi się długo wyczekiwany prawdziwek, a gdy schylicie się, by go chwycić, okazuje się, że obok rośnie jeszcze jeden dorodny okaz. Czuję to trochę odnośnie opisywanego ostatnio przeze mnie duetu Negativ, który na swoim FB zarekomendował niedawno producenta o pseudonimie Freak Slaughter. Warszawiak ma za sobą edukację muzyczną w dziedzinie wiolonczeli, ale nie jest mu także daleko do brzmień, które od dawna eksploruje nowa fala francuskiej elektroniki (Gesaffelstein, Brodinski czy Busy P). ”Soulshard” to pięknie mroczny, dynamiczny i totalnie wpasowujący się w rzeczoną konwencję utwór, który zaostrza apetyt na kolejne pokazy umiejętności warszawskiego artysty.

Hysterics – Club Life

Wątek brzmień mrocznych i potłuczonych kontynuujemy przenosząc się zgrabnie do Londynu, a tam trafiamy na grunt dobrze znanego Girl Unita, który 3 lutego wyda epkę ”HYSTERICS”. Label Night Slugs pozostaje bez zmian, a i brzmienie nie ewoluowało zbytnio od czasów świetności londyńczyka, natomiast zmieniła się ksywka i wydawnictwo Girl Unit podpisze tym razem jako Hysterics. W klubowym powietrzu czuje się od dłuższego czasu pożądanie do muzyki z jednej strony surowej i obsesyjnie rytmicznej, a z drugiej żywiołowej i bardzo energetyzującej. Ten wałek w undergroundzie może liczyć na spory sukces.

 Metope – The Beacon

Ostatnio pisałem trochę o berlińskim labelu Beachcoma, ale warto się znowu do niego odnieść, zwłaszcza w kontekście tego weekendu, podczas którego wrocławski Klub Pralnia odwiedzi 2/3 założycieli wytwórni, Sid Le Rock oraz Metope. Ten drugi żegnał się z rokiem 2014 kapitalną epką ”The Beacon”, której tytułowy utwór Wam prezentuję. Tutaj Michael Schwanen wyraźnie odpuszcza/upraszcza sferę rytmiczną, a na pierwszy plan wysuwają się podane w plamach lub w pulsującej formie klawisze. Majaczący żeński sample wokalny to również zabieg często w niemieckich klimatach stosowany, ale całościowo brzmi to fenomenalnie i nie ma uczucia powielania dawno zwietrzałych patentów. Mówi się, że ten label w momencie stworzenia (2009) miał być muzycznym żartem, ale sądząc po sporym medialnym zainteresowaniu ten żart wymknął się spod kontroli.

dubspeeka – Primary K293

Bristol jest jednym z tych brytyjskich miast, które trwale zapisały się na kartach historii muzyki elektronicznej, ale gdyby tę historię lekko odświeżyć, warto byłoby wspomnieć o tym właśnie producencie: z jednej strony zapatrzonym w Detroit, a z drugiej szukającym własnej muzycznej ścieżki, w czym pomaga pewnie spory artystyczny sukces i fakt wydawania dla czołowych wytwórni techno/house na świecie (Drumcode, Suara czy Bedrock). Jeśli chodzi o ”Primary”, coraz ciężej wpisywać takie kompozycje w konkretne nurty i łączyć je z danymi obszarami geograficznymi ze względu na uniwersalność techno wyrazu i język, jaki sprawdzi się zarówno w mrocznym klubie, jak i w festiwalowej odsłoniętej przestrzeni o poranku. Ten utwór jest piękny i będzie perełką w katalogu zacnego (jeśli nie jednego z najzacniejszych) Drumcode.

Kink – Fantasia (Original)

O sukesie Catz N’ Dogz przekutym na sukces ich labelu Pets Recordings można napisać znacznie więcej niż zakłada ta skromna rubryka, a my wszyscy, którym zależy na rozwoju polskiej sceny, z przyjemnością patrzymy, że Wojtkowi i Grześkowi nie tyle nieobce jest, co się w Polsce dzieje, ale aktywnie uczestniczą w naszym życiu klubowym i je organizują, skupiając wokół siebie sporą gromadę topowych artystów. Kink to nie tylko trzeci na świecie artysta live actu w rankingu prestiżowego Resident Advisora, ale świetny didżej, a ponadto kapitalny producent i koneser wszelkiej maści analogów, co zdradza ”Fantasia”. Utwór jest potężny i już pewnie robi furorę w krajach cieplejszych niż Polska lub w klubach, gdzie żar jest niezależny od pory roku. Zmysłowy wokal Rachel Row to zawsze ozdoba każdej produkcji Kinka, a ładnie powykręcane dźwięki nadają kompozycji modnego acidowego charakteru, który tak nam się podoba w występach na żywo Bułgara.

 Lena Willikens – Howlin Lupus

Uczyłem się w liceum 2 lata łaciny i wtedy nie rozumiałem za bardzo, do czego może mi się ona przydać, by potem zauważyć niekwestionowany wpływ tego języka na wiele innych języków europejskich (to sporo mi pomogło w dalszej lingwistycznej edukacji). Analogicznie, na studiach pierwszy raz przerobiłem ze sporym zainteresowaniem dyskografię Kraftwerk i od tego czasu dostrzegam wpływ tej supergrupy na elektronikę: tę wykwintną, wysmakowaną, elegancką. Lena Willikens studiowała Kraftwerk wnikliwiej ode mnie, ponieważ w ich języku nauczyła się pisać prawdziwie wciągające opowiadania i wiersze (ach, te kapitalne sety didżejskie) , a ostatnio elitarny label Comeme z Kolonii wydał ”Phantom Delia First” EP, pierwsze wydawnictwo Leny i muszę przyznać, że jest to dla mnie coś wstrząsającego i właśnie z tą epką spędzę pewnie więcej czasu. ”Howlin Lupus” pachnie Düsseldorfem, ale emanuje także dużą kreatywnością ze strony producentki, a spoiwem będzie tu chyba label, którego trudne, mroczne i czasami nieprzystępne techno zyskało sobie wielu zwolenników na świecie. Lubię duszną atmosferę tej kompozycji, jej motorykę, niedopowiedzenie, szeptankę i rytm bez zbędnego uderzenia. Odpowiednie proporcje czynią z tej kompozycji wspaniały szkic węglem, który intryguje oszczędnością formy, ale pozastawia bez tchu.